2 grudnia 2018

Świąteczny koszmar jedzeniowy


Mamy 2 grudnia. Do Świąt pozostało 22 dni.
A ja od 2 lat przeżywam je zupełnie inaczej niż kiedyś.
Trochę tak, jak za czasów dzieciństwa.
Mają w sobie tą magiczną moc i zaczęłam lubić doświadczać tego grudniowego nastroju.

Nie wiążą się stricte z jedzeniem tak jak dawniej (a chyba bardziej strachem i napięciem przed nim, chęcią ucieczką przed całą uroczystością i konfrontacją z wieloma czynnikami).
Nie są uwiązaniem i czymś, co tak bardzo dusiło od środka. 
Nie. Są czymś pięknym i niosą ze sobą masę miłości.

Dosyć przykro wspomina się czas, gdy myśląc Święta, myślało się Kalorie.
Gdy już miesiąc wcześniej układało się w głowie plan.
Co zjem, ile zjem.
Czego postaram się nie tknąć, ile co będzie miało kalorii. Co ma ich mniej, a co więcej.

Czy porcja makaronu z makiem się odłoży. To może zjem coś innego.
Albo nie, tamtego też nie zjem.
Napiję się więcej wody.

Czy przytyję, czy schudnę.
A co będzie jak zjem za dużo i nie będę mogła się powstrzymać.
Jak jeść przez kolejne dni?
Jak w dzień Wigilii?
I kiedy to jedzenie zakończyć?

O, to może jakieś małe oczyszczanko.
Tak dla zdrowia, żeby organizm się lepiej czuł.

A może w ogóle nic nie jeść?
Tak będzie bezpieczniej. 

I Znowu wszyscy będą się patrzeć, pytać, proponować..
Co powiedzieć. Jak odmówić.

  Jak przetrwać po prostu.

Ehh...

Życzę każdej nadal chorej główce i tej, która po raz pierwszy doświadczy jak "smakują" święta w chorobie, i jakim koszmarem mogą być wszelkie uroczystości, na których jedzenie się pojawia

Życzę po prostu odpuszczenia.
Chociaż na ten jeden dzień. Kilka godzin.

Później wrócisz jak chcesz do swoich starych schematów, katowania siebie i swojego ciała.
Niszczenia relacji.

Ale na ten jeden Dzień... Pozwól sobie poczuć to Święto. Nawet jednym procentem siebie.

Poczuj ile miłości i radości może w sobie mieć.
Ile nadziei przynieść.
Dobra. Uśmiechów i otwartości.

Jako taki prezent dla siebie.

I wiem, że siebie nienawidzisz. I wszystkich wokół prawdopodobnie też.
Ale to są rzeczy, których sama dobrze wiesz, że pragniesz.

Otulenia, ciepła i miłości.

I wiem, że zostałaś skrzywdzona wiele razy.
Ale na ten dzień po prostu WYBACZ.
Sobie, innym.
Wypuść złość, poczucie winy. Obwinianie.

Dla siebie, a może dla kogoś kogo kochasz.
Dla własnej szczęśliwej przyszłości, którą tworzysz.

I może spodoba Ci się taki dzień,
trochy inny niż wszystkie pozostałe,
w którym puszczasz trochę kontrolę i po prostu żyjesz.

Z miłością i z dbałością o siebie, która przyjdzie pewnie za jakiś czas.

I nie, nie jest to na pewno łatwe.
Za daleko musiałaś się odsunąć od tego co normalne i zdrowe, żeby było to takie proste.
Ale jest wykonalne i jest w Twoim zasięgu, jeśli podejmiesz decyzję.

Bo każdy z nas ma w sobie ogrom wewnętrznej siły, która Nam pomoże, jeśli po nią sięgniemy.
A siłę do walki z chorobą trzeba codziennie, systematycznie trenować.

27 listopada 2018

Fit wegańskie i niskokaloryczne Brownie.


Lubicie zdrowe słodycze? Ja bardzo.
Internet jest pełen zdrowych przepisów na różne słodkości, a w sklepach czy restauracjach coraz częściej idzie dostać zdrowe batoniki, ciastka z super składem, popularne kulki mocy czy ciekawe desery.

Tu przepis na szybkie, niskobudżetowe, zdrowe i domowe brownie. I choć sama prawdziwego brownie jeszcze nie próbowałam, to mam cichą nadzieję, że wersja którą zrobiłam, jest choć małą namiastką oryginału, bo smakuje naprawdę nieźle.

Wykonanie jest mega banalne i nie wymaga ani specjalnych umiejętności kulinarnych, ani specjalnych urządzeń kuchennych. Poradzić sobie z tym można bez użycia blendera, a wtedy potrzebny będzie już tylko nóż, który pozwoli rozdrobnić nasze banany + łyżka do dokładnego wymieszania składników.

Przepis jest całkowicie wolny od białego cukru, wysokiej zawartości tłuszczów, glutenów i czego tam jeszcze dusza zapragnie. A, i jest wegański i niskokaloryczny, bo mała keksówka naszego ciasta ma zaledwie 800 kcal, w których mieści się masa witamin i minerałów 😃


Przepis:

3 dojrzałe banany
Pół kubka mleka sojowego 
3 łyżeczki kakao
5 łyżeczek niebieskiego maku 
Łyżeczka proszku do pieczenia 
5 łyżek ekspandowanej kaszy quinoa
Opakowanie budyniu bez cukru 
2 łyżeczki wiórków kokosowych 
1 łyżeczka oleju kokosowego 
1 łyżeczka cynamonu 



Składniki daję zawsze na oko i Wam też radzę tak zrobić. Jeśli uznacie, że ciasto jest za mało słodkie, dosłodźcie je jakimś słodzidłem, daktylami, miodkiem czy czymkolwiek.
Jeśli chcecie, aby zawierało więcej dobrych tłuszczów, dodajcie nasiona/orzechy czy wiórki kokosowe. 
Bardziej czekoladowe --> więcej czekolady/kakao.


Banany rozgniatamy widelcem. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy do momentu prawie "suchego" patyczka i wyciągamy, gdy góra zacznie się rumienić. 

27 października 2018

Być otuleniem



Być otuleniem
Dla siebie, dla innych.
Dla młodszych, zagubionych,
słabszych i biedniejszych.
Dawać sobie swobodę - w myśleniu, w działaniu, w czuciu.
Nie wywierać presji.
I obdarowywać też tym innych,
by dobrze się przy nas czuli.
Wybaczać potknięcia, akceptować wady.
Z większym zrozumieniem podchodzić do Życia i tego, co żywe.
Być empatycznym. Kochać i szanować.
Tworzyć bezpieczny i unikatowy świat, pełny miłości i dobrej energii.
Tak aby za każdym razem, gdy zboczy się z drogi, chcieć i móc do niego wracać.
Rozkochiwać się w mijających dniach,
I w tym co napotykane.
Rozwijać się w miłości i w cieple.
Tulić zamiast osądzać.
Słuchać, a nie wytykać.
Nie rozliczać.
Nie wypominać.
Nie dawać dobrych rad.
Zaakceptować zachodzące procesy.
Być w nich i doświadczać.
Chcieć poznać, nim się oceni.
Pozwalać sobie odchodzić od schematów.
Rozkoszować się doświadczaną chwilą,
zapamiętywać jej szczegóły.
Dotykać, czuć. Chcieć słyszeć to, co skrywane.
Patrzeć do środka, zamiast na zewnątrz.
I żyć.
W otuleniu, miłości i bliskości.
Do siebie
Ludzi
I świata.
Nie w ciągłym osądzie i karaniu,
a w zrozumieniu i akceptacji.

14 października 2018

5 miejsc o cudownym klimacie do zobaczenia w Poznaniu

DOM na Śródce

5 miejsc o cudownym klimacie do zobaczenia w Poznaniu.

Do zobaczenia... Do zobaczenia, odwiedzenia i do skosztowania w Poznaniu. Tak, to lepiej brzmi :D

Bo lokale, w których będziemy, oko jak najbardziej cieszą, ale oprócz oczu dobrze też, żeby nakarmiły i rozgrzały nasze brzuszki, finalnie rozkochując duszę i przywołując dobre wspomnienia na samą myśl o danym miejscu i potrawie :D

I takie będą. A zatem zaczynamy!

Wpis podzielę na dwie kategorie. W pierwszej znajdą się 4 miejsca, które według mnie zasługują na szczególne wyróżnienie.

Wspólnym mianownikiem wszystkich jest pyszna, kolorowa i pełna smaku kuchnia, a także coś, co chyba w restauracjach oprócz jedzenia jest równie ważne, czyli przyjazna i przytulna atmosfera i dobra obsługa :))

27 września 2018

O małości i wątłości natury ludzkiej

W słabościach człowieka kryje się prawdziwe piękno.
Często jednak ukrywamy je przed drugim człowiekiem, nie chcąc żeby mógł zobaczyć, a czasami też dotknąć, tej naszej kruchości.

Ale ta kruchość, w wielu przypadkach - zamiast nas dzielić, to tak naprawdę łączy i scala.

Scala nasze serca, zaniedbane emocje.
Pomaga zrozumieć, wyjaśnić historie.

A rozmowa bywa lekarstwem.

25 września 2018

3 sposoby na DYNIĘ

Jesień, jesień, jesień!

Piękny (i trochę 💧 przynajmniej teraz - :D) zimny czas. Ale też czas, który ma w sobie masę plusów! I który możemy też sobie na wiele sposobów ocieplić, o czym niżej! :D

Dla mnie, dla jej uwielbiania istnieje kilka powodów:

- kolorowość liści
- przyjemne spacery
- ciepłe ubrania i narzutki, którymi możemy opatulić nasze ciało <3

- ciepłe napoje o poranku
- rozgrzewające posiłki
- mniejsza męczliwość organizmu niż podczas upałów
- jabłkaaa <3

i DYNIA :D

Dynia to jeden z powodów, dla których uwielbiam ten czas, a moje eksperymenty z nią w kuchni trwają stosunkowo niedługo, bo może od roku.

Kiedyś, aż tak się nie lubiłyśmy (a może prędzej nie znałyśmy) bo jakoś zawsze ciężko było mi sobie wyobrazić, jak można ją przygotować i w jaki sposób podać.

A tak poznajemy się z dynią od od jakiegoś czasu. I choć początki były raczej nieśmiałe, to bardzo szybko ją polubiłam, i do tego stopnia, że nawet w okresie letnim szukałam jej po sklepach, bo do września przecież jeszcze tyle czasu, a tak bardzo brakowało mi jej smaku :DD

Przyrządzenie jej to bardzo prosta sprawa. Moja ulubiona wersja to po prostu ta z piekarnika, często jedzona nawet ze skórka (ale to już zależy jaki rodzaj dyni kupujemy :PP).

Uwielbiam też kawałki dyni na surowo, ale w tym wpisie, pokuszę się o coś bardziej ambitnego, niż "przepisy" na wspomniane moje ulubione wersje tegoż owocu :DD

Pierwszy sposób, który okazał się naprawdę pyszny to
DYNIOWY BUDYŃ


2 łyżki suchej kaszy jaglanej
200 gramów dyni
pół szklanki mleka roślinnego
1/2 jabłka*
1/2 dużego banana *
kawałek mango*
odrobina cynamonu
jeszcze mniejsza odrobnika kurkumy
kilka kropel aromatu waniliowego

*U mnie wspomniane owoce zastąpiła saszetka smoothie od Ani Lewandowskiej.

Kaszę gotuję na szklance wody do momentu wchłonięcia płynu. W tym czasie w piekarniku w 200 stopniach grzeje się dynia, którą wyciągam gdy jest już miękka i czekam do jej lekkiego wystygnięcia.

Upieczoną dynię dodaję do ugotowanej w garnuszku kaszy jaglanej i dolewam pół szklanki mleka. Gotuję przez ok. 5 minut cały czas mieszając, a na koniec blenduję, przekładam do miseczki i podaję z ulubionymi dodatkami.


Dynia w wersji na słodko super smakuje z roztopioną gorzką czekoladą lub ziarnami kakao.

Kolejny pomysł, również na słodko to prosta
OWSIANKA Z DYNIOWYM MUSEM


50 gramów płatków owsianych gotujemy na wodzie wraz z 2 łyżeczkami nasionek chia. Do ugotowanej masy dodajemy upieczoną dynię (możemy ją wcześniej zmiksować z 1/2 szklanki mleka) i słodzimy 1 łyżką syropy klonowego/z agawy lub miodem.


A teraz coś na wytrawnie - 
CURRY DYNIOWE

Dynię obieramy ze skórki i kroimy w ulubiony sposób. Na dnie garnka rozgrzewamy łyżkę dowolnego oleju, po czym dodajemy naszą dynię. Następnie warzywka, które sobie wybierzemy, np. cukinię/brokuła/marchewkę/kalafior czy paprykę.

Wszystko smażymy do momentu, aż warzywka będą miękkie, po czym dodajemy pół szklanki przecieru pomidorowego i 5 łyżek mleczka kokosowego. Doprawiamy przyprawą curry i słodką papryką. Możemy posypać pestkami dyni i podawać z gorącym ryżem i ciecierzycą.

Instagram