24 lutego 2019

Pyszne drożdżówki z budyniem


Dziś drożdżówy! Jeśli chcecie przygotować coś zdrowszego na nadchodzący Tłusty Czwartek, domowy podwieczorek lub jakąkolwiek inną okazję, to przepis ten z pewnością się nada :) 

Jest to dobra alternatywa dla kupnych słodkich bułek, bo nie zawiera żadnych substancji ulepszających, ani tony cukru. W przepisie tak naprawdę jest go niewiele i jeśli zależy Wam, by był on jeszcze bardziej zdrowy, użyjcie tak jak ja ksylitolu, erytrolu lub innej substancji słodzącej.

Albo miodu, i też powinno wyjść dobrze :) 

Zapraszam!

14 lutego 2019

Buraczki, kawa, Queen i inne. Zima 2018/19


Mało mnie tu ostatnio. Ale tegoroczna sesja okazała się trudniejsza niż myślałam. Do tego doszły dodatkowe zajęcia i kursy, co pewnie świetnie wyjaśnia te 1-2 posty w miesiącach grudzień/styczeń 😃

Sesja się skończyła, więc wracam, chociaż nie mam za bardzo pojęcia z czym, bo z ostatnich miesięcy oprócz książek, pisania masy projektów i chodzenia późno spać, pamiętam niewiele.

Ale po przeglądnięciu zdjęć z ostatnich 3 miesięcy mogę stwierdzić, że jednak coś tam się ciekawego się nawet działo :D

A że status studenta zobowiązuje, zacznę może od słoików.

W okresie letnim, kiedy to dostęp do świeżych i smacznych owoców był ogromny, zrobiłam swoje pierwsze życiu przetwory, za co jestem dziś sobie ogromnie wdzięczna i dumna z tego powodu 😃😃 Zawsze myślałam, że robienie ich to bardzo skomplikowana sprawa, a jest zupełnie odwrotnie. Jest to mega proste, przyjemne i całkiem relaksujące (przynajmniej dla mnie :D).

Powstało kilkanaście słoiczków dżemów w różnych wariancjach smakowych:
- śliwkowe
- śliwkowo-czekoladowy
- brzoskwinia z cynamonem/miodem
- jabłko z cynamonem

a nawet pomidorowy, ale wyszedł on jednak trochę słabo 😅😅


W listopadzie odwiedziłam też po raz pierwszy Ikea, która okazała się świetnym miejscem też na psychiczne zrelaksowanie się 😃



26 stycznia 2019

Odnaleźć uważność


Zaproś spokój do swojego życia.
Poszukaj go, posiedź z nim, porozmawiaj.
Poprzyglądaj się mu trochę.

Jak się czujesz?

Jak inaczej świat wygląda.
Jak inaczej, wyjątkowo smakuje każdy kęs, gdy zatrzymujemy się całym swoim byciem w chwili obecnej. Gdy zaczynamy próbować naszej ulubionej potrawy, tak jakbyśmy robili to po raz pierwszy z życiu. I może tak właśnie jest.

Jak zmienia się mój stosunek do świata, do siebie i do tego co tworzy się wewnątrz mnie.
Do wszystkiego wokół.

Bp świat zmienia się, gdy my się zmieniamy,
a te zmiany, które chcemy zobaczyć w świecie, dokonują się najpierw wewnątrz nas.

Harmonijność. Prostota. Równowaga.
Zobacz to.
Nie bój się po to sięgnąć.

Zacznij od siebie. A potem pomóż innym w dostrzeżeniu tego piękna.
Każdy z nas ma je w sobie, tylko trzeba je czasami trochę odkopać i oczyścić z tego kurzu zapomnienia.

Bądź obserwatorem świata. Zaciekaw się nim.
Spotkaj się z nim tego dnia
Pobądź z nim.
Zaobserwuj.
Posłuchaj.
Co ciekawego ma Ci do powiedzenia.

Zobacz jak piękny i wspaniały może być. Co niesie ze sobą. Co ma do przekazania.
Zapytaj siebie jak Ci na nim jest.
Jak się dziś czujesz.
Czy coś boli, coś uwiera lub czy jest coś co wywołało dziś uśmiech na Twojej twarzy.
Wysłuchaj.
Przypatrz się

Zacznij być dla siebie oparciem, bo posiadasz wszystko co Ci potrzebne.
Podaj do siebie rękę i zaproponuj przejście przez Świat w bezpieczeństwie, trosce i opiece.

Zrób miejsce na wzruszenie,
na powitanie cudu istnienia, cudu bycia i życia.

2 grudnia 2018

Świąteczny koszmar jedzeniowy


Mamy 2 grudnia. Do Świąt pozostało 22 dni.
A ja od 2 lat przeżywam je zupełnie inaczej niż kiedyś.
Trochę tak, jak za czasów dzieciństwa.
Mają w sobie tą magiczną moc i zaczęłam lubić doświadczać tego grudniowego nastroju.

Nie wiążą się stricte z jedzeniem tak jak dawniej (a chyba bardziej strachem i napięciem przed nim, chęcią ucieczką przed całą uroczystością i konfrontacją z wieloma czynnikami).
Nie są uwiązaniem i czymś, co tak bardzo dusiło od środka. 
Nie. Są czymś pięknym i niosą ze sobą masę miłości.

Dosyć przykro wspomina się czas, gdy myśląc Święta, myślało się Kalorie.
Gdy już miesiąc wcześniej układało się w głowie plan.
Co zjem, ile zjem.
Czego postaram się nie tknąć, ile co będzie miało kalorii. Co ma ich mniej, a co więcej.

Czy porcja makaronu z makiem się odłoży. To może zjem coś innego.
Albo nie, tamtego też nie zjem.
Napiję się więcej wody.

Czy przytyję, czy schudnę.
A co będzie jak zjem za dużo i nie będę mogła się powstrzymać.
Jak jeść przez kolejne dni?
Jak w dzień Wigilii?
I kiedy to jedzenie zakończyć?

O, to może jakieś małe oczyszczanko.
Tak dla zdrowia, żeby organizm się lepiej czuł.

A może w ogóle nic nie jeść?
Tak będzie bezpieczniej. 

I Znowu wszyscy będą się patrzeć, pytać, proponować..
Co powiedzieć. Jak odmówić.

  Jak przetrwać po prostu.

Ehh...

Życzę każdej nadal chorej główce i tej, która po raz pierwszy doświadczy jak "smakują" święta w chorobie, i jakim koszmarem mogą być wszelkie uroczystości, na których jedzenie się pojawia

Życzę po prostu odpuszczenia.
Chociaż na ten jeden dzień. Kilka godzin.

Później wrócisz jak chcesz do swoich starych schematów, katowania siebie i swojego ciała.
Niszczenia relacji.

Ale na ten jeden Dzień... Pozwól sobie poczuć to Święto. Nawet jednym procentem siebie.

Poczuj ile miłości i radości może w sobie mieć.
Ile nadziei przynieść.
Dobra. Uśmiechów i otwartości.

Jako taki prezent dla siebie.

I wiem, że siebie nienawidzisz. I wszystkich wokół prawdopodobnie też.
Ale to są rzeczy, których sama dobrze wiesz, że pragniesz.

Otulenia, ciepła i miłości.

I wiem, że zostałaś skrzywdzona wiele razy.
Ale na ten dzień po prostu WYBACZ.
Sobie, innym.
Wypuść złość, poczucie winy. Obwinianie.

Dla siebie, a może dla kogoś kogo kochasz.
Dla własnej szczęśliwej przyszłości, którą tworzysz.

I może spodoba Ci się taki dzień,
trochy inny niż wszystkie pozostałe,
w którym puszczasz trochę kontrolę i po prostu żyjesz.

Z miłością i z dbałością o siebie, która przyjdzie pewnie za jakiś czas.

I nie, nie jest to na pewno łatwe.
Za daleko musiałaś się odsunąć od tego co normalne i zdrowe, żeby było to takie proste.
Ale jest wykonalne i jest w Twoim zasięgu, jeśli podejmiesz decyzję.

Bo każdy z nas ma w sobie ogrom wewnętrznej siły, która Nam pomoże, jeśli po nią sięgniemy.
A siłę do walki z chorobą trzeba codziennie, systematycznie trenować.

27 listopada 2018

Fit wegańskie i niskokaloryczne Brownie.


Lubicie zdrowe słodycze? Ja bardzo.
Internet jest pełen zdrowych przepisów na różne słodkości, a w sklepach czy restauracjach coraz częściej idzie dostać zdrowe batoniki, ciastka z super składem, popularne kulki mocy czy ciekawe desery.

Tu przepis na szybkie, niskobudżetowe, zdrowe i domowe brownie. I choć sama prawdziwego brownie jeszcze nie próbowałam, to mam cichą nadzieję, że wersja którą zrobiłam, jest choć małą namiastką oryginału, bo smakuje naprawdę nieźle.

Wykonanie jest mega banalne i nie wymaga ani specjalnych umiejętności kulinarnych, ani specjalnych urządzeń kuchennych. Poradzić sobie z tym można bez użycia blendera, a wtedy potrzebny będzie już tylko nóż, który pozwoli rozdrobnić nasze banany + łyżka do dokładnego wymieszania składników.

Przepis jest całkowicie wolny od białego cukru, wysokiej zawartości tłuszczów, glutenów i czego tam jeszcze dusza zapragnie. A, i jest wegański i niskokaloryczny, bo mała keksówka naszego ciasta ma zaledwie 800 kcal, w których mieści się masa witamin i minerałów 😃


Przepis:

3 dojrzałe banany
Pół kubka mleka sojowego 
3 łyżeczki kakao
5 łyżeczek niebieskiego maku 
Łyżeczka proszku do pieczenia 
5 łyżek ekspandowanej kaszy quinoa
Opakowanie budyniu bez cukru 
2 łyżeczki wiórków kokosowych 
1 łyżeczka oleju kokosowego 
1 łyżeczka cynamonu 



Składniki daję zawsze na oko i Wam też radzę tak zrobić. Jeśli uznacie, że ciasto jest za mało słodkie, dosłodźcie je jakimś słodzidłem, daktylami, miodkiem czy czymkolwiek.
Jeśli chcecie, aby zawierało więcej dobrych tłuszczów, dodajcie nasiona/orzechy czy wiórki kokosowe. 
Bardziej czekoladowe --> więcej czekolady/kakao.


Banany rozgniatamy widelcem. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy do momentu prawie "suchego" patyczka i wyciągamy, gdy góra zacznie się rumienić. 

27 października 2018

Być otuleniem



Być otuleniem
Dla siebie, dla innych.
Dla młodszych, zagubionych,
słabszych i biedniejszych.
Dawać sobie swobodę - w myśleniu, w działaniu, w czuciu.
Nie wywierać presji.
I obdarowywać też tym innych,
by dobrze się przy nas czuli.
Wybaczać potknięcia, akceptować wady.
Z większym zrozumieniem podchodzić do Życia i tego, co żywe.
Być empatycznym. Kochać i szanować.
Tworzyć bezpieczny i unikatowy świat, pełny miłości i dobrej energii.
Tak aby za każdym razem, gdy zboczy się z drogi, chcieć i móc do niego wracać.
Rozkochiwać się w mijających dniach,
I w tym co napotykane.
Rozwijać się w miłości i w cieple.
Tulić zamiast osądzać.
Słuchać, a nie wytykać.
Nie rozliczać.
Nie wypominać.
Nie dawać dobrych rad.
Zaakceptować zachodzące procesy.
Być w nich i doświadczać.
Chcieć poznać, nim się oceni.
Pozwalać sobie odchodzić od schematów.
Rozkoszować się doświadczaną chwilą,
zapamiętywać jej szczegóły.
Dotykać, czuć. Chcieć słyszeć to, co skrywane.
Patrzeć do środka, zamiast na zewnątrz.
I żyć.
W otuleniu, miłości i bliskości.
Do siebie
Ludzi
I świata.
Nie w ciągłym osądzie i karaniu,
a w zrozumieniu i akceptacji.

Instagram