30 września 2017

#RELACJA z Wrocławia. VEGA Bar i widok na miasto

Hej!

Dziś przychodzę do Was z relacją z Wrocławia. We Wrocławiu byłam niestety tylko jeden dzień. Był on naszym przystankiem powrotnym pomiędzy Kudową Zdrój a domem. We Wrocławiu mieliśmy mieć tylko przesiadkę z autobusu do pociągu, lecz zdecydowaliśmy wcześniej, że chcielibyśmy zrezygnować z jednego dnia pobytu w górach i przeznaczyć go przynajmniej na częściowe zwiedzenie Wrocławia, ponieważ oboje jeszcze tam nie byliśmy.


Po przyjeździe i szybkim ogarnięciu wybraliśmy się na Stare Miasto. Mieliśmy o tyle dobrze, że hotel, w którym nocowaliśmy mieścił się tuż przy Starym Rynku, dlatego nie musieliśmy błądzić.
Sam Rynek jest bardzo piękny. Swoją architekturą przypomina mi ten w Poznaniu, z tym że ten we Wrocławiu jest o wiele większy i bardziej przestronny.

Na Rynku tego dnia zobaczyliśmy parę muzyków, którzy piękną grą zachęcali przechodniów do choćby chwilowego zatrzymania się i posłuchania utworu, który idealnie wplatał się we wrześniowe popołudnie.




Jako, że byliśmy dość głodni a była już pora obiadowa zaczęliśmy szukać dobrej, wegańskiej miejscówki. Kilka dni wcześniej,  sprawdzałam przez internet menu chcąc zorientować się mniej więcej co mają do zaoferowania różne wegańskie restauracje we Wrocławiu. Spośród wielu, wybrałam 3 najpopularniejsze mieszczące się na Starym Rynku.


Pierwszą restaurację, którą poszliśmy sprawdzić byliśmy dość rozczarowani. Karta z daniami nie serwowała w sumie niczego co mogłoby nas zaskoczyć. W karcie były głównie dania typu carry z ryżem czy falafele, czyli w sumie coś co można dostać w większości wegańskich i wegetariańskich restauracji. W menu było ciężko się połapać, a samo wnętrze restauracji jest dosyć małe, więc nie było nawet mowy o jakiejkolwiek prywatności. W lokalu były też plakaty z hasłami o uchodźcach co myślę, że nie każdemu mogłoby się koniecznie spodobać. Padła więc decyzja - idziemy dalej.

Kolejna restauracja mieściła się niedaleko tej pierwszej. Tam menu również nie oferowało niczego na co mielibyśmy ochotę. Chcieliśmy zjeść prosto, smacznie, zdrowo i sycąco, a tutaj menu było dość okrojone, a dania odstraszyły nas trochę swoją wymyślnością.

Przechodząc wcześniej przez Stary Rynek w poszukiwaniu restauracji, w samym centrum zauważyliśmy Vega Bar. I właśnie tam postanowiliśmy wrócić, co okazało się świetnym wyborem.




O tym miejscu słyszałam już wiele wcześniej. Vega Bar to pierwszy otworzony w Polsce bar wegetariański, który kilka lat temu stał się całkowicie wegański,a swoją działalność rozpoczęli w  1987 roku.

Ale przechodząc do rzeczy - tu trochę się pozachywam :D Pole wyboru potraw było ogromne. Vega Bar oferuje bardzo wiele różnorodnych dań, z czego wszystkie jak już wspomniałam są całkowicie wegańskie.

Znajdziecie tu wegańskie zupy, burgery z kilkoma rodzajami kotletów do wyboru, gołąbki, zapiekanki oraz wiele, wiele innych. Są także wegańskie desery, lody i ciasta. Lokal jest bardzo duży, a klientów także nie brakuje, co bardzo dobrze o nim świadczy.

Menu zmienia się codziennie, a na wielkiej tablicy tuż przy ladzie wypisane są dania, które danego dnia kuchnia oferuje. Jest także zaznaczona jest informacja o ich bezglutenowości.


Ja wybrałam wegańskie curry z ciecierzycą i ryżem, pół porcji surówki z marchwi a także pyszną zupę dyniową. Mój chłopak natomiast zamówił wegańskiego burgera z kotletem sojowym, pieczonymi ziemniaczkami, a jako sos wybrał wegański majonez. Do tego wziął sobie surówkę z kapusty, która była naprawdę bardzo dobra.

Vega Bar oferuje kuchnie bardzo różnorodną, którą nazwałabym nawet domową.
Na ich fanpage, który podlinkuję niżej możecie zobaczyć to co oferują każdego dnia. Naleśniki, pierogi, makarony... To chyba coś co każdy z nas lubi dlatego myślę, że nawet ktoś kogo dieta na codzień odbiega od roślinnej, na pewno coś tu dla siebie znajdzie.

Lokal odwiedzają ludzie w różnym wieku - od tych najmłodszych, którzy przychodzą wraz z rodzicami do dorosłych ludzi, którzy spotykają się by razem coś zjeść, co jest wielkim plusem tego miejsca.

Wnętrze jest przestronne, i od razu gdy się wejdzie bije od niego pozytywna i dobra energia.
Na ten moment jest to jedna z najlepszych wegańskich restauracji, w których byłam i kiedyś, będąc ponownie we Wrocławiu na pewno ją odwiedzę. Ceny są naprawdę bardzo niskie, a porcją można się naprawdę dobrze najeść.


Po obiedzie wybraliśmy się na krótki spacer oraz na Wieżę widokową kościoła św. Elżbiety, której wysokość sięga 91,46 m. Widok z góry na Wrocław jest piękny, dlatego bardzo polecam odwiedzić te miejsce, a pokonanie 300 schodów, aby tam się dostać jest tego na pewno warte :)




Tego dnia zaszliśmy jeszcze do wegańskiego sklepu Urban Vegan,  którzy prowadzą również sprzedaż internetową i, z której już kilka razy miałam okazję korzystać. Wybór produktów w sklepie jest ogromny. Można tam znaleźć wszystko, m.in - wegańskie sery (np. "Fetinę"), słodycze, książki, wegańskie kosmetyki, karmę dla psów i wiele, wiele innych. A jakie cuda udało mi się kupić pokażę i zrecenzuję w następnych postach wraz z innymi nowościami, które miałam okazję ostatnio poznać :)

Podsumowując - Wrocław tak jak myślałam, okazał się pięknym miastem, i choć widziałam może tylko niewielką jego część, na pewno chętnie jeszcze tam wrócę.


I tak swoją drogą, wrocławski dworzec jest chyba najpiękniejszym dworcem jaki miałam okazję widzieć :)

2 komentarze:

Instagram