20 września 2017

Wegańskie dolnośląskie. #RELACJA z Kudowy Zdrój


Dziś chciałabym Wam zdać relację z mojej ostatniej górskiej wycieczki, która miała miejsce na początku września.
Pierwszego poniedziałku miesiąca wraz z moim chłopakiem wybraliśmy się w podróż do Kudowy Zdrój. Jest to miasto położone w województwie dolnośląskim, znane głównie ze swoich uzdrowisk.

Podróż, ze względu na to, że poruszaliśmy się na zmianę autobusem i pociągiem przebiegała nam dość długo, bo prawie 8 godzin z małymi komplikacjami, jednak sam widok gór sprawił, że o zmęczeniu natychmiast zapomniałam.



Po zakwaterowaniu się w hotelu i rozpakowaniu walizek, ruszyliśmy na miasto coś zjeść. Restauracja, którą odwiedziliśmy tego dnia nazywała się Sjesta (później podlinkuję).

Ja zamówiłam sałatkę z ziarnami (uwaga dla alergików - jest ona również z orzechami i migdałami, o czym nie informuje nas menu) oraz pysznym dressingiem, a mój chłopak zamówił danie meksykańskie.
Porcje być może nie są szczególnie duże, jednak całość była na prawdę dobra, a restauracja zdecydowanie stawia na jakość i smak swoich dań.


Tego dnia odwiedziliśmy również ogród muzyczny oraz napiliśmy się wody ze Zródła Stanisława Moniuszki, skąd niestety zdjęć nie posiadam.

Następnego dnia, po śniadaniu wyruszyliśmy na Błędne Skały. Wcześniej, przechodząc obok cmentarza, wstąpiliśmy do Kaplicy Czaszek, która zrobiła na nas duże wrażenie, i którą polecamy zobaczyć.


Droga na Błędne Skały mijała nam bardzo przyjemnie. Pogoda była idealna, a widoki piękne.
Momentami bywało ciężko, jednak dla tego wszystkiego zdecydowanie warto.

Pomnik Trzech Kultur


Nie zapominajcie brać ze sobą na większe wędrówki czegoś do picia i jedzenia.
Ja w swój plecak zapakowałam 1,5 litra wody, a także trochę owoców, bananowo-truskawkowego szejka z dnia poprzedniego oraz surowe wegańskie batoniki, które mogliście już widzieć na moim Instagramie. Tym razem wypróbowałam batonika firmy Raw Paleo Protein o smaku pomarańczy.


A teraz kilka zdjęć z drogi na szczyt i samego szczytu :)






Zmęczeni (ale zadowoleni!) wróciliśmy do hotelu wykąpać się i odpocząć. Później wybraliśmy się na miasto coś zjeść. Polecamy Wam serdecznie restaurację Cafe Domek, serwującą pyszną pizze z mega dobrym sosem pomidorowym!


Celem na następny dzień był Szczeliniec Wielki. Jednak w związku z brakiem kursujących autobusów z Kudowy do Karłowa, dzień spędziliśmy w hotelu odpoczywając i zwiedzając miasto.

Tego dnia na obiad wybraliśmy się do restauracji Bazylia. Muszę przyznać, że na ten moment jest to jedyna restauracja, która zaskoczyła mnie wielkością sałatki. Każdy kto je roślinie, wie jak trudno dostać coś wegańskiego w niewegańskich miejscach. Ja przeważnie w menu szukam sałatki greckiej, z której po prostu odrzucam fetę, i proszę kelnera w zamian o dodanie więcej warzyw.


W Bazylii znalazłam sałatkę "szefa" z pomidorem, ogórkiem, papryką, cebulą, kukurydzą, ziarnami słonecznika, mozzarellą i sosem winegret. Zamiast mozzarelli poprosiłam o więcej warzyw i Pani przyniosła mi o takie cudo jak widzicie wyżej na zdjęciu.

Restauracja serwuje naprawdę ogromne porcje, więc myślę, że każdy mógłby się tu spokojnie najeść.


Następnego dnia wyruszyliśmy w podróż do Wrocławia, o czym opowiem w osobnym poście.

Podsumowując - wycieczka do Kudowy Zdrój bardzo nam się podobała. To piękne i spokojne miasto, przeznaczone dla ludzi, którzy cenią sobie spokój, chcą trochę odpocząć i spędzić ciekawie i aktywnie czas.

Czy chciałabym tam wrócić za rok? Jest to miasto moim zdaniem raczej przeznaczone dla ludzi starszych, co ewidentnie rzuca się w oczy i na następne wakacje również ze względu na to, że lubię poznawać nowe miejsca, wybrałabym inne miasto. Tak czy inaczej, Kudowa Zdrój to piękne miejsce i mnie na pewno w jakiś sposób też zauroczyła :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Instagram