16 października 2017

Poznański Wege Festiwal


W ostatnią niedziele września na Arenie Poznań odbył się pierwszy w historii Wege Festiwal.
Jest to impreza wegetariańsko-wegańska, na której zbierają się restauracje z Poznania i okolic, aby móc zaprezentować swoje dania innym.  Oprócz jedzenia można spotkać się także z wystawcami, oferującymi naturaln kosmetyki, książki o tematyce wegetariańskiej i wegańskiej, a także odzież i obuwie o czym będziecie mogli przekonać się niżej.



Impreza rozpoczęła się o godzinie 12:00, a stanowisk było naprawdę wiele. Z informacji, które przeczytałam prawdopodobnie około 60.
Po przejściu i mniej więcej rozeznaniu się, co wystawcy oferują w pierwszej kolejności zdecydowałam się na ciasto. Wybór padł na brownie od Jaglanej, która oferowała kilka rodzajów ciast, z czego niestety większość była z orzechami. Ogromnym plusem było to, że każdy rodzaj ciasta zawierał informacje dotyczące składu, a także informacje dotyczące kalorii jednego kawałka i rozkładu makroskładników.



Ciasto było dobre, ale bez szału. W składzie miało fasolę, banany, olej kokosowy, jajka i banany.
Z racji tego, że była to impreza wegetariańsko-wegańska, nie każde danie było w 100 % wegańskie, dlatego warto było pytań o skład danej potrawy w razie wątpliwości.

Największą atrakcją imprezy był wegański kebab - Vegab, który przyjechał do nas aż z Krakowa, i do którego ustawiały się niesamowite kolejki.


Ze znanych mi miejsc, w których miałam okazję już kiedyś jeść była indyjska restauracja Radhe Vega. Tym razem nic nie udało się mnie u nich spróbować, ale polecam Wam ją serdecznie. Pyszne i dobrze doprawione dania, a w ofercie mają także opcje wegańskie.


Poprzednie ciasto nie zaskoczyło mnie jakoś szczególnie, jednak zdecydowanie polecam ciasto, które miałam okazję próbować od Sorrir, a było naprawdę dobre. Wilgotne, mocno czekoladowe z pyszną masą. O Sorrir słyszałam już wiele razy, a po spróbowaniu ich ciasta, myślę że na pewno kiedyś chętnie odwiedzę te miejsce. 



Niektóre stanowiska były naprawdę ciekawe...Wegańskie sery, chałwy, baklawy, hot dogi...





Było nawet stanowisko oferujące wegańskie buty i skarpetki! 


Było wiele miejsc, w których można było zjeść ciasto, lody czy wypić kawę, a na niektórych stanowiskach można było zakupić domowe przetwory, wegańskie smalce, masła, pasty itd.






Furrorę zrobiła wegańska czarna pizza, barwiona węglem aktywnym.



Po zjedzeniu ciasta od Sorrir wybrałam się na mały spacer, zahaczając o dworzec PKP w celu kupienia powrotnego biletu oraz o regionalne targi poznańskie, na których udało mi się dostać pyszny twaróg.

Na Wege Festiwal wróciłam powrotnie, aby zjeść coś na obiad oraz kupić jakieś pyszności dla rodziny. Kupiłam sobie orzeźwiającą lemoniadę i poszłam szukać czegoś dobrego do jedzenia.


Skusiłam się na wegańskie klopsy od restauracji, której nazwy już niestety nie pamiętam. Oferowali oni również samosy, które zakupiłam dla rodziny. Niestety, tutaj się trochę rozczarowałam. Klopsiki były bardzo tłuste i być może właśnie przez nie się zatrułam, bo w ciągu następnych kilku dni bardzo źle się czułam. To samo samosy - one też  niestety nie były zbyt dobre :(


Na imprezie była też Fundacja Otwarte Klatki, przy której stoisku można było podpisać petycję. 

Minusem był na pewno fakt, że był mega ścisk ludzi i ciężko było przejść zwłaszcza w godzinach 15-16, dlatego na przyszły rok super opcją byłaby zmiana miejscówki na większą :)

Ogólnie podsumowując festiwal okazał się bardzo fajnym pomysłem. Mnóstwo inspiracji, nowych i  ciekawych rzeczy i smaków wartych wypróbowania, a wystawcy dzięki swoim daniom na pewno pokazali, że dieta wegańska nie musi być nudna, a może być naprawdę różnorodna, smaczna i zdrowa.

1 komentarz:

  1. świetny pomysł:) mam nadzieję, że kiedyś zorganizują coś takiego w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram