12 września 2019

Witam się z lękiem

Lęku.
Dziękuję Ci za momenty, kiedy się pojawiasz, bo dzięki temu mam szansę odkryć swoje najczystsze potrzeby i to, czego mi brakuje.
Dziękuję, bo dzięki tobie mam szansę odkryć te przestrzenie w których nie czuję się jeszcze wystarczająco silna.
Za słabości, które mi obrazujesz.
Dziękuję Ci, bo pokazujesz mi często jak potężna jest moja wyobraźnia i jak równie często bardzo się myli..
Dziękuję Ci, że pozwalasz mi dostrzec różne drogi.
Dziękuję Ci, bo dzięki tobie nauczyłam się odróżniać dobro od zła, budujące od niszczącego, miłość od strachu.
Dziękuję Ci, że tyle przy mnie trwałeś i pozwalałeś mi unikać sytuacji, które bolały, stresowały. Wiem, że chciałeś mnie ratować. Że robiłeś to z myślą o moim komforcie.
Dziękuję Ci, że dzięki Tobie mogę się bardziej sobie przyjrzeć. Dziękuję, że pokazujesz tak wiele. Że sięgasz historią tak daleko, aż do korzeni.
Że pozwoliłeś odróżnić co należy do mnie, od tego co czyjeś i czego nie chce, nie potrzebuję.
Że chcesz pomóc.
Że dzięki Tobie mogę coś zrozumieć.
Dziękuję za Twą obecność. Wytrwałość.
Za gotowość do przepracowania wielu spraw. Dziękuję, że nabierasz odwagi by odejść.
Że swoje zrobiłeś, a ja rozumiałam, że teraz reszta należy do mnie.
Rozstanie nie będzie bolesne. Cieszę się, że byłeś.
Jestem gotowa:)


22 lipca 2019


Strach przed pokazaniem siebie.
Jak dużo niego w Tobie jest?

Jak często boisz się, że ludzie pomyślą w zły sposób na Twój temat?
Że wydadzą niepochlebne sądy, ale czy mniej pochlebne od Twoich samych?

Jak dużo mówi to o Tobie?
Jaka prawda w tym lęku się ujawnia?

Co sam myślisz o sobie?
Jakie myśli przychodzą Ci do głowy, gdy myślisz o swoim życiu.
Czy są one dobre, budujące, sprzyjające?
Czy może rujnują Cię, wpędzają w gorsze samopoczucie, zakłopotanie, depresję, chorobę?

Jakie słowa kierujesz do siebie?
Ile jest w nich czułości, miłości, zrozumienia, pokrzepienia.
Jakie uczucia się w Tobie uruchamiają?
Jak ciało to czuje?

Co z sądami, które wydajesz?
W jaki sposób zdarza Ci się myśleć o innych ludziach, o świecie?
Są lepsi, gorsi?
W jakie skrajności zdarza Ci się wpadać?

Gdzie szukasz prawdy?
Co uznajesz za prawdziwe, mimo tego że wiesz, że sądy te do niczego nie prowadzą. Że już dawno przestały Ci służyć.

Ile lęku i niepewności co do własnej osoby posiadasz.
W których cząstkach Ciebie skrywa się ta niepewność, strach, niedowartościowanie, poczucie niższości. Gdzie jest pustka, gdzie miejsce rozdarte, gdzie napakowane fałszywymi przekonaniami zakamarki.

Kiedy będzie czas, żebyś się temu wszystkiemu przyjrzał? Żebyś chciał to usunąć? Żebyś się stawił.
Żeby dotarło do Ciebie, że nie do cierpienia zostałeś stworzony, a do Życia w Miłości.
Żebyś poczuł, ile jest w Tobie piękna, boskości, życiodajnej mocy, która przezwyciężyć może wszystko co ciemne i budzące strach?

Jakie słowa muszą do Ciebie dotrzeć, abyś ich nie podważył i uwierzył w swoje doskonałe i piękne stworzenie.

Byś to przypomnienie dopuścił do siebie.

Byś otworzył się na to, co wzbogacające, uzdrawiające.
Pozwolił sobie sięgnąć po to, co buduje, kreuje i tworzy dobro?

A wypuścił to, co niszczy, rujnuje, zabija? Pozwolił temu odejść.

Dosyć życia w cierpieniu.
Już Ci wystarczy.
Zakładania opaski na oczy, by nie ujrzeć jasności.

Odrzuć to, co niegodne Ciebie. Świata, innych ludzi.
Weź to, co Cię umacnia, stwarza Cię dobrym.

Gdzie szukasz wiary, jeśli nie wierzysz w swoje własne, dobre i doskonałe stworzenie? W jaki sposób chcesz dobrego słowa od innych, skoro sam na swój temat wypowiadasz straszne rzeczy?

Najpierw w sobie. Później na zewnątrz. Świat odwzajemni to co Mu wysyłasz.

2 czerwca 2019

Ranking mlek roślinnych

Był ranking batonów, więc teraz czas ma ranking mlek roślinnych

Wiele osób przechodzących na dietę roślinną lub po prostu chcących zrezygnować z różnych powodów ze spożywania nabiału, często ma problem ze znalezieniem swojego, idealnego smaku napoju roślinnego, które zastąpi im mleko krowie i nada się do kawy, owsianki czy do wypieków.

Na rynku z kolei pojawiają się coraz to nowe, ciekawsze smaki - od mlek wyprodukowanych z czarnego ryżu, po mleka zrobione z orzechów laskowych, tygrysich i z nasion konopi

Niestety, im bardziej wyszukany składnik, tym też przeważnie wyższa cena. Ja umieszczę tu kilka mlek, które ja najczęściej kupuję i które mają fajny, i dobry skład oraz niewysoką cenę.

Większość z nich jest łatwo dostępna, bo aż 3 rodzaje pochodzą z Lidla.

Ich cena waha się od 4,99 zł do 8  
(wyjątkiem jest Owsiane i Ryżowo-Kokosowe z Lidla, które kosztują 8,99 zł).




  • BIO Soja - 4,99 zł
  • Joya Kokos-Reis 8,99 zł
  • Joya Oat -  8,99 zł 

  • Natumi Soya 
  • Natumi Dinkel
  • Natumi Hafe
(w zależności od sklepu, 7-8 zł)

Poza ceną, dobrze jest zwracać uwagę na skład mleka i wybierać te, które jest bez dodatku cukru (lub z niewielką jego ilością).

Ja lubię, gdy mleko nie jest samą wodą, gdy jest delikatne w smaku i posiada wysoki procent głównego składnika (ryżu, owsa, soi, orkiszu etc. ).

A ze względu na ważną rolę wapnia w organiźmie i często jego małą podaż w diecie roślinnej, dobrze jest wybierać mleka, które są fortyfikowane właśnie nim oraz jeśli mamy taką możliwość, te z dodatkiem witaminy b12. Producent przeważnie na opakowaniu informuje nas o dodatku tych składników, więc nie musimy szukać tych informacji nie wiadomo gdzie :)  

Macie swoich faworytów, roślinnych zamienników mleka? ;)

22 maja 2019

Surowe wegańskie batony - osobisty ranking

 

Dziś przychodzę do Was z małym zestawieniem wegańskich surowych batonów, które lubię najbardziej i które z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

Choć wiadomo, że gusta są różne - któreś z nich może Wam zasmakuje i znajdziecie jakiś swój  ulubiony smak :D

20 maja 2019

Stop nienawiści - Aga in America

Coś ostatnio dzieje się na Youtube zarówno wśród wegańskiej, jak i ex-wegańskiej (lub w ogóle ni wegańskiej, ni-ex wegańskiej) społeczności i mimo, że raczej unikam takich tematów i po prostu pozwalam im sobie przepłynąć, tu chciałabym się zatrzymać i wypowiedzieć swoje kilka kwestii.

Większości osób będących na diecie roślinnej nie muszę jej przedstawiać, bo pewnie wiele z Was ją zna.


Aga in America - polska dziewczyna, która kilka lat temu wyjechała do pracy w USA, gdzie została na stałe, zakładając tam tam szczęśliwą i wspaniałą rodzinę. Aga jak sama mówi o sobie, jest spełnioną, dumną i zadowoloną z siebie i ze swojego życia kobietą, która zyskała popularność najpierw dzięki prowadzeniu bloga, a następnie założeniu kanału na Youtube, który na dziś dzień cieszy się liczbą 115 tysięcy obserwatorów.

Czym wyróżnia się Aga? Aga jest osobą szczerą, posiadającą własne zdanie i pewną siebie, ale niezarozumiałą dziewczyną i to właśnie ta szczerość i robienie czegoś innego niż większość ludzi, przyciągnęło do niej tłumy.

Aga jest frutarianką. Na swoim kanale często dzieli się swoim podejściem do życia, tym w jaki sposób wychowuje córkę, jakie wartości są dla niej ważne oraz głównie swoją dietą, bo to ludzi ciekawi najbardziej.

Może wyjaśnię słowem (przydługiego) wstępu czym jest frutarianizm, choć on też zyskuje ostatnio na popularności, nie oceniając czy jest to słuszne czy nie.

Frutarianizm w skrócie mówiąc, jest pewną odmianą weganizmu, z tym że nieco bardziej okrojoną, ponieważ zwolennicy tej diety opierają swoje żywienie tylko i wyłącznie na owocach. I taką też dietę znana youtuberka stosuje.

Aga poza mnóstwem osób obserwujących jej kanał z dobrych chęci i szczerze ją lubiących, ma też masę hejterów, których napływ nastąpił szczególnie w ostatnim czasie.

Nie nazwę tych osób jak to ładnie brzmi "osobami konstruktywnie krytykującymi", posiadającymi własne, odmienne od autora zdanie, którzy w sposób kulturalny i z szacunkiem do drugiej osoby potrafią je przedstawić, tylko po prostu hejterami, bo oskarżanie kogoś o spowodowanie śmierci i propagowanie szerzenia nienawiści do tej osoby, w inny ludzki sposób nazwać nie można.

HATE (j.angielski) = wrogość, nienawiść
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy
(1.1) neol. pot. obraźliwy lub pełen agresji komentarz zamieszczony w Internecie[1]
(1.2) neol. pot. działanie w Internecie przejawiające złośćwrogośćnienawiść wobec kogoś

TO HATE = nienawidzić, hejtować, nie znosić, nie cierpieć


Czym napędzany jest hejt?
Czasami jest to zazdrość, frustracja, ale głównie jest to fakt, że osoba którą poddajmy hejtowi, posiada odmienne od nas zdanie, przekonanie na jakiś temat. Prowadzi inne życie niż my, posiada INNY niż my system wartości, inny stosunek do czegoś.
Jest po prostu inna i ta INNOŚĆ w procesie hejtowania jest głównym zapalnikiem.

Jak było w przypadku Agi?

Tak jak wyżej - krytykowana za posiadanie poglądów innych niż reszta osób żyjących w naszym społeczeństwie - za prowadzenie innego niż większość stylu życia, posiadanie innego zdania niż większość z nas, posiadanie różniących się od naszych przekonań.
Najważniejsze: nie robiąca tym nikomu żadnej krzywdy - sobie, swojej rodzinie, bliskim, a co najśmieszniejsze (i najważniejsze) - ludziom z internetu ( jak mogłoby się wydawać).

Jednak to internet cierpi najbardziej.

Na Youtube powstało kilka kont, których autorów od kilku miesięcy głównym zajęciem jest (sądząc po ilości wrzucanych filmów) oglądanie wyżej wspomnianego kanału i na zasadzie stopklatek wypowiadanie się o wspomnianej Youtuberce - zaczynając od wyglądu, przez treść przechodząc i zahaczając w między czasie o rodzinę, życie i zachowanie autorki + dorabiając do tego swoje własne subiektywne wnioski i opinie.

Ja poznałam 3 kanały, z czego na temat dwóch się wypowiem

A wszystko zdarzyło się po tym, gdy na kanale Aga poinformowała swoich widzów o tym, że wyjeżdża na kilka tygodni do lecznicy, w której przeprowadzi kilkunastodniową głodówkę.

Celem głodówki było zmniejszenie lub pozbycie się góza mózgu, który w życiu Agi pojawił się kilka lat wcześniej i który po porodzie zwiększył swoją objętość.

Aga jest zwolenniczką szukania sposobów leczenia alternatywnego, co nie znaczy, że odrzuca naukę i wszystko, co powszechnie stosowane przez ludzi, dowiedzione w badaniach.
Jak mówi, dla niej najważniejsze jest najpierw poszukiwanie naturalnych metod leczenia, które często mogą być dobrą drogą leczenia, niosącą niewiele powikłań i skutków ubocznych.

Jest kobietą niezwykle silną, która poza trudnymi doświadczeniami rodzinnymi z dzieciństwa oraz okresu nastoletniego, zdrowotnie również bardzo wiele przeszła. Jako dziecko często chorowała, co wiązało się z braniem dużej ilości lekarstw i antybiotyków.

Kilka lat temu na nowotwór jelita grubego zmarła jej siostra, a Aga sama musiała, w nie tak dawnym czasie, poddać się operacji wycięcia fragmentu jelita. Około dwóch lat temu przeszła również operację usunięcia piersi, ponieważ jest genetycznie predysponowana do zachorowania na raka tego gruczołu. Oprócz tego: odma opłucnowa i pewnie sporo problemów, o których nie wiemy.

Aga ma 26 lat. Czy to nie sporo wydarzeń jak na tak młodą dziewczynę?

Szczerze, ja po tak wielu doświadczeniach zdrowotnych, dbałabym o siebie jak najbardziej mogę i potrafię. Aga nie jest fanatyczką i do fanatyzmu jej daleko. Praktykuje (jak dla niej) najbardziej zdrowy i właściwy sposób odżywiania, który jej służy, dzięki któremu ma dobre wyniki badań i na którym po prostu czuje się dobrze.

I teraz (mam kilka punktów, które chciałabym tu przedstawić, ale nie zrobię tego w jednym poście, dlatego temat ten będzie prawdopodobnie podzielony na kilka części, tak aby i Wam lepiej się to czytało) chciałabym przedstawić, jedno należące do najbardziej skurwysyńskich zjawisk w sieci, z jakim można się spotkać, tj. oskarżenie kogoś o czyjąś śmierć.

To nie jest sprawa typu - nie podoba mi się Twoja bluzka czy brzydką masz fryzurę. Tu chodzi o temat Życia i Śmierci. O stworzenie filmu, którego celem jest publiczne oskarżenie twórcy, który (w domyśle autora) winny jest poniesienia śmierci człowieka.

Oskarżenie dotyczące czyjegoś życia i zabicia (!), gdzie uwaga:
- osoba poszkodowana i winna osobiście się nie znają i nigdy się nie widziały, a nawet pewnie nigdy nie zamieniły ze sobą słowa, (nawet!) w internecie
- winny kompletnie nie zna postaci osoby poszkodowanej
- winny nie działał z premedytacją zabicia osoby poszkodowanej, a jego motywacją na pewno nie było zrobienie w jakikolwiek (pośredni lub nie) krzywdy drugiej osobie.

Za śmiercią dziewczyny stało miliony innych powodów, a oddawanie winy i kontroli czyjegoś życia w ręce Youtubera (już samo jak to brzmi), nie jest zbyt mądrym, słusznym i dobrym pomysłem.


Oskarżenie o spowodowanie śmierci

Sprawa wygląda następująco. Na Youtubie dosłownie kilka dni temu pojawił się filmik, w którym autor filmu (również nieznający osoby zmarłej) informuje, że zmarła dziewczyna, która oglądała  kanał Aga in America.

Oglądała - tak jak ja, Ty, czy masa innych osób spośród tych 115 tysięcy obserwatorów. Autor filmu oskarża youtuberkę (Aga in America) o spowodowanie śmierci zmarłej dziewczyny.

Koniec.

Nie wiem jakie Wy jeszcze kanały na Youtube oglądacie, ale prawdę mówiąc nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, by pod filmem jakiegoś internetowego twórcy, były komentarze oskarżające o spowodowanie śmierci jednego z jego widzów, gdzie twórca poprzez swoją działalność w internecie wyrządził krzywdę tj. zabił swojego obserwatora. JAK??!!

Różne rzeczy oglądamy, mamy dziś do dyspozycji różne przedmioty, których lat naście temu na świecie nie było, ale NIC W ŻYCIU NIE JEST GROŹNE. Ostre przedmioty, kanały na Youtube, filmy, telewizja, telefony - nic z tego nie jest groźne.

Groźna może być jedynie nasza psychika, nierozwiązane problemy i sposób w jaki podchodzimy do tych wszystkich zewnętrznych rzeczy. Bo czy Jaś potrafi w konstruktywny sposób używać Internetu, to już Jasia i jego głowy sprawa. Po co Jasiowi internet? Jak z niego korzysta? Jak Jaś rozwiązuje problemy? Czy Jaś posiada życie towarzyskie?

I teraz - czy mam prawo pisać lub stworzyć film dotyczący youtubera, który zajmuje się pokazywaniem ludziom gier na komputer, w którym chcę przekazać, że przez tego właśnie człowieka zmarł chłopak, który przez ostatnie miesiące zaszył się w domu, nie wychodził w ogóle z pokoju i nie wstawał od komputera?

Czy w komputerze szukałabym przyczyny śmierci tego chłopaka?
Nie. Bo problem leżał gdzieś głębiej, przed którym chłopak mógł uciekać, znajdując chwilowe ucieszenie w grach komputerowych. Może nie chciał rozwiązać swojego kłopotu, może nie widział sensu, powodu, może nie wiedział w jaki sposób mógłby to zrobić, do kogo zwrócić się z prośbą o pomoc.

Może wiele lat uciekał, nie chciał z nikim rozmawiać, konfrontować się z tym, co niewygodne.
A najbliższą, najszybszą i najbardziej dostępną mu drogą ucieczki (i chwilowej pomocy) był na jakiś czas komputer, co komuś innemu mógłby dać alkohol, telefon, seks, hazard itp.

Przyczyną jego śmierci nie był znany youtuber, nie był komputer, nie były gry.
Przyczyną były nierozwiązane konflikty, z czego zrodziła się najpewniej depresja i duży lęk przed życiem, a najbliższą drogą ucieczki była ta wyżej wskazana, tyle że chwilowa i niedająca efektów na dłuższy czas uciecha.


Czy youtuberzy zarabiają na czyjejś szkodzie?


Mając dwie grupy ludzi:

a) tych, którzy w zdrowy sposób potrafią korzystać z przyjemności takich jak internet - Youtube, Facebook, Instagram, gry komputerowe

b) tych, którzy w celu ucieczki od swoich problemów, nadużywają wyżej wymienionych dóbr i pakują w nie swoje nierozwiązane sprawy, która grupa osób dla potencjalnego youtubera wydaje się atrakcyjniejsza?

Ta zdrowa, która potrafi korzystać w zdrowy i rozsądny sposób z przywilejów dzisiejszego świata, czy grupa tzw. "uciekinierów", którzy z dóbr tych korzystają nadmiernie, nie mając w tym żadnego wyczucia, gubiąc się jeszcze bardziej w swoich nadal nierozwiązanych problemach i kończąc - albo na oddziale uzależnień albo wprost mówiąc - POD ZIEMIĄ, bo ile w nałogu i przy zerowej satysfakcji z życia można wytrzymać.

Twórca internetowy zakłada, że film lub inne dzieło, które publikuje trafia do zdrowych psychicznie osób.
Trener personalny pokazujący w internecie jak wygląda poprawnie wykonany martwy ciąg, zwraca się do osób zdrowych. Nie mówi do osób, które są po wypadku, mają złamaną rękę czy które z innych powodów nie mogą ćwiczyć w ogóle lub wykonywać akurat tego ćwiczenia.
Mówi do osób zdrowych, które mogą dźwigać ciężary i które na jego kanał zaglądają właśnie z powodu chęci nauki poprawnego wykonania ćwiczenia.

Osoba będąca na diecie wegańskiej, będzie zachęcała (zachęcała - nie narzucała, tylko zachęcała, mówiła o niej) do diety wegańskiej, ponieważ ta dieta sprawdziła się U NIEJ. Może jej ta dieta smakuje, może czuje się na niej lepiej, może pozwoliła jej wyjść z jakiejś choroby. Nieważne. Zachęca do niej, bo ta dieta jest odpowiednia dla niej i być może spotkała się z masą osób, którym również ten sposób odżywiania podpasował, dlatego chce mówić o tym więcej i przekazywać to dalej, bo U NIEJ SIĘ TO SPRAWDZIŁO.

Mówiąc o diecie i jedzeniu, nie sposób nie zahaczyć też o pewną istotną kwestię, która leży bardzo blisko tych tematów, a mianowicie o zaburzenia odżywiania. Tym bardziej, że w wyżej wymienionym przypadku, tj. oskarżeniu Agi o spowodowanie śmierć dziewczyny, jest to chyba najbardziej istotne.

Czym jest anoreksja, bulimia czy ortoreksja chyba nie muszę mówić, choć to ostatnie nie jest aż tak popularne, jak dwa pierwsze rodzaje zaburzeń jedzenia.

Marcelina (bo tak miała na imię dziewczyna) przez lata chorowała na zaburzenia jedzenia.

  • Info nr 1: Powszechnym zjawiskiem jest przechodzenie na weganizm lub dietę wegetariańską osób z zaburzeniami odżywiania (chorujących, będących w trakcie leczenia lub tych, u których wcześniej stwierdzono anoreksję). 
  • Info nr 2: Aga in Amercina na zaburzenia jedzenia nigdy nie chorowała. Jej zdrowie psychiczne jak i fizyczne pod tym kątem było dobre, problem jedzenia jej nie dotyczył.

I tak - pomysł przejścia na weganizm u jednej grupy osób sprawdzi się świetnie. Znam wiele przypadków,  którym dieta roślinna (odpowiednio zbilansowana) pozwoliła wyzdrowieć i pogodzić w pewnym stopniu zepsutą relacje osoby chorującej z jedzeniem, a dzięki wysoko odżywczym posiłkom, po prostu odżywić organizm od środka.

Ale u nie wszystkich chorych tak to wygląda. Dla niektórych będzie to kolejna dieta, kolejna restrykcja, prowadzona z intencją strachu, która pogłębi ich w chorobie.

  • Info nr 3: czym jest weganizm większość z nas też wie. Jest to sposób odżywiania, który pozbawiony jest produktów zwierzęcych (mięsa, ryb, jajek, nabiału). Czyli jemy wszystko poza tym, co pochodzi od zwierząt - tj.  kasze, ryż, makarony, tofu, produkty sojowe, nasiona strączkowe, owoce, warzywa, a także produkty przetworzone (typu chipsy, kupne wegańskie słodycze), wegański nabiał.

Frutarianizm tak jak mówiłam (czyli sposób odżywiania o jakim mówi i jaki prowadzi Aga) jest ostrzejszą odmianą weganizmu, na którym spożywa się tylko i wyłącznie owoce.

Teraz wyobraźcie sobie przypadek dziewczyny chorującej na anoreksję, której ciało dostało już trochę "w kość" (dosłownie i w przenośni), której organizm dużo przeszedł, który jest wyniszczony i która rozpoczyna kolejną restrykcję, i która (domyślając się) nie przechodzi na frutarianizm w celu odbudowy własnego zdrowia i organizmu oraz rozpoczęcia procesu zdrowienia, a z intencją dalszej, być może nieuświadomionej chęci chudnięcia i tracenia kilogramów.

Kogo wina? Nikogo.

Mamy jedną, podobną do siebie sytuację (dietę) stosowaną przez dwie różne osoby. Agę, która nigdy nie miała problemów z jedzeniem i wyniszczeniem ciała oraz Marcelinę która od przez lata chorowała na zaburzenia odżywiania. Jedna ta sama dieta, dwa różne organizmy, po zupełnie różnych przejściach, będących w innym stanie.

I znów, tak jak wyżej - nic (no prawie nic) z zewnątrz nie ma nas negatywnego wpływu. Mówię o sprawach, na które sami się decydujemy, nad którymi mamy kontrolę i do których nikt nas nie zmusza.

Wpływ ma na nas nasza intencja, to z jakiego poziomu coś robimy - czy w zgodzie ze sobą, czy w nienawiści do siebie.

Czym kierowała się Marcelina? Czy chorując nadal na zaburzenia odżywiania i przechodząc na kolejna, pozbawiającą czegoś dietę, możemy mówić, że działała ona w dobrej wierze, kierując się miłością do swojego ciała? Czy możemy mówić o zdrowiu i trosce o nie?

Czy będąc na samych owocach nie zauważyła, że czuje się coraz gorzej?
Jak wyglądały jej wyniki badań krwi i czy w ogóle się nimi interesowała?
Czy jej rodzina nie zwracała uwagi lub nie zauważyła jej pogorszonego stanu zdrowia/ wyglądu/samopoczucia?

Czy gdyby naprawdę zależało jej na zdrowiu, a frutarianizm nie byłby kolejną dietą w jej życiu, która miała zaprowadzić ją do szczuplejszego wyglądu, czy nie zrezygnowała widząc coraz gorsze efekty?

TWÓRCO! 

Nie masz wpływu na to, do kogo trafiają Twoje filmy, posty, artykuły czy nawet zdjęcia, które publikujesz, bo idąc tropem myślenia, z jakiego powodu napisałam ten post, myślę że nawet autora, neutralnej, nieposiadającej żadnego przekazu (choć przekaz i tak każdy odbiera w sposób indywidualny) fotografii, można by oskarżyć o samobójstwo człowieka.

Bo czemu niby łąka słoneczników nie miałaby zachęcać do podjęcia próby S? No proszę mi wytłumaczyć. Powód zawsze się znajdzie, a osoby chcące znaleźć winnego, zawsze się do czegoś przyczepią i osądzą nie mając żadnych, obiektywnych dowodów.

Aga jest osobą, która jest bardzo uważna na to, co mówi i w jaki sposób mówi. Wielokrotnie podkreśla, że to co robi to są JEJ WYBORY, JEJ PRZEMYŚLENIA, JEJ MYŚLI I DZIAŁANIA.
I nie bierze odpowiedzialności za czyjeś życie, za to w jaki sposób ktoś odbierze to o czym mówi,  czy ktoś jej posłucha czy nie, co zadecyduje.

Jej kanał można powiedzieć, że jest typowo lifestyle'owy, bo dziewczyna dzieli się na nim po prostu swoim życiem. Swoimi własnymi doświadczeniami, swoją drogą i przemyśleniami.

I znów - nie ma wpływu na to, do kogo trafiają jej treści - jak ktoś ją odbiera i czy po drugiej stronie siedzi zdrowa i rozsądna osoba, potrafiąca podejmować racjonalne i przemyślane decyzje. Po to też jest nam mózg, który poza masą innych funkcji, służy podczas podejmowania decyzji, a działa sprawnie pod warunkiem, że organizm jest w dobrym stanie zdrowia.


Ja nie komentuję wyborów Agi. Jej wybory są jej wyborami, tak samo jak jej życie należy do niej. Ja mam swoje i podejmuje swoje własne decyzje.
Ale jestem przeciwna szerzeniu nienawiści wobec kogokolwiek, tym bardziej osób niewinnych, które nic nie zawiniły. A ucząc się na przeszłych doświadczeniach i historiach, z którymi (czy w życiu prywatnym czy w internecie) pewnie niejeden z Was się zetknął, wiemy jakie potężne skutki niesie ze sobą hejt, który potrafi często zaważyć na zdrowiu i życiu lub (nie)życiu osoby hejtowanej.

#stopnienawiści wobec kogokolwiek
#stopnienawiści Aga in America

24 lutego 2019

Pyszne drożdżówki z budyniem


Dziś drożdżówy! Jeśli chcecie przygotować coś zdrowszego na nadchodzący Tłusty Czwartek, domowy podwieczorek lub jakąkolwiek inną okazję, to przepis ten z pewnością się nada :) 

Jest to dobra alternatywa dla kupnych słodkich bułek, bo nie zawiera żadnych substancji ulepszających, ani tony cukru. W przepisie tak naprawdę jest go niewiele i jeśli zależy Wam, by był on jeszcze bardziej zdrowy, użyjcie tak jak ja ksylitolu, erytrolu lub innej substancji słodzącej.

Albo miodu, i też powinno wyjść dobrze :) 

Zapraszam!

Instagram